reklama

Back to school – polowanie na klienta

Dziś pierwszy dzień września. Znów korki na mieście, brak miejsc parkingowych i ludzie wylewający się z komunikacji miejskiej. Początek roku szkolnego to specyficzny czas, szczególnie w reklamie…

Zanim jednak dzieciaki wróciły do szkoły, to sen z powiek rodzicom spędzała wyprawka szkolna. Sklepy papiernicze i hipermarkety walczyły o uwagę konsumentów już od połowy lipca. Reklamodawcy dowiedzieli się, że klienci opatrzyli się z reklamą outdorową, a ta w TV przemyka niezauważalnie. Jakie metody wykorzystywali przed rokiem szkolnym 2016/2017,  żeby przyciągnąć uwagę niczego nieświadomych rodziców i dzieci?

Trochę danych

Zanim przejdę do opisywania konkretnych przykładów, przyda się kilka liczb, żeby lepiej zobrazować skalę zjawiska.

Aż co 5 rodzic wydał więcej niż 500 zł* na wyprawkę szkolną.

back to school finanse \ granos.pl

Koszt samych artykułów szkolnych: zeszytów, długopisów, ołówków, piórnika, plecaka itd. mógł przekroczyć nawet 500 zł*!

Jak widać, rodzice rokrocznie wydają niemałe pieniące na swoją pociechę, a sklepy prześcigają się, żeby to właśnie u nich pozostawili swoją wypłatę. Jak polują na klienta internecie?

Chcesz dotrzeć do kieszeni rodzica? Najpierw przekonaj jego dziecko!

Media społecznościowe są obecnie najlepszym kanałem dotarcia do młodych ludzi. Często dzieci mają wpływ na to, jak wygląda ich wyprawka szkolna. A kto lepiej przekona ucznia do konkretnego modelu plecaka jak nie jego ulubiony YouTuber? Tak, to właśnie YouTube jest idealnym miejsce, żeby „przechwycić” młodszych użytkowników, którzy potem będą wiercić dziurę w brzuchu swoim rodzicom.

Zanim podeszłam do pisania tego tekstu poszperałam trochę na YT. Natrafiłam na dwa rodzaje filmów: typowo reklamowe – marka płaci twórcy, a on kreci film zachwalając produkty konkretnie jednego producenta oraz back to school – Youtuber pokazując swoje spontaniczne zakupy do szkoły, niby przypadkiem, kilkukrotnie, niby przypadkiem wspomina o jednej wybranej marce.

Po wpisaniu frazy „back to school 2016” wyszukało mi aż 12 600 000 filmów! Szok!

back to school 2016 YouTube | granos.pl

Reklama (prawie) natywna

W gorącym okresie przed rokiem szkolnym zaobserwowałam zwiększającą się liczbę artykułów pseudo poradnikowych w kategorii finanse. Teksty miały niezmienny schemat, który wyglądał mniej więcej tak: Bank X opowiada, jak można zaoszczędzić na wyprawce, jak dobrze przygotować dziecko do szkoły itd.

Z reguły autorzy podkręcali tekst, starając się wzbudzić w rodzicu potrzebę skorzystania z kredytu. Jak? Grając na uczuciach! Przecież do prawidłowego rozwoju dziecka obowiązkowe jest wykupienie drogich, dodatkowych zajęć pozalekcyjnych i nie najtańszych akcesoriów! Uważacie inaczej? Jesteście wyrodni!

Cały artykuł kończył się na ogół „subtelną” sugestią, że  kredyt konsumpcyjny Banku X jest najlepszy, a wszystko to zwieńczał link kierujący bezpośrednio to tejże instytucji finansowej.

Czytałam jeden, drugi tekst i wiecie co? Żadnej informacji, że artykuł jest sponsorowany, że powstał przy współpracy z Bankiem X czy Y. Może ktoś usilnie chciał stworzyć coś przypominającego reklamę natywną, tylko nie do końca mu wyszło…?

Klasyka banału

Kolorowe gazetki promocyjne dostępne online, newslettery, kuszące rabaty, które wylewały się z każdej skrzynki mailowej, a AdBlock nie nadążał blokować reklam z tymi super atrakcyjnymi ofertami. Tu nie trzeba wiele pisać. Nachalne – to słowo, które mówi wszystko. Czy oni nadal nie wiedzą, że co za dużo to niezdrowo?

Dobrze, że rok szkolny już się zaczął, a do kolejnej inwazji pozostało jeszcze ok. 10 miesięcy. Teraz można trochę ochłonąć.  A jakie tegoroczne szkolne trendy w reklamie Was najbardziej irytowały? Piszcie!

*Źródło danych: finanse.wp.pl